http://www.polityka.pl/historia/1517566 ... ogami.read
W „Ilustrowanym Kurierze Codziennym” z września 1938 r. czytamy: „Polska droga! Ileż to nad nią kropli potu wylano, ile atramentu i farby drukarskiej w walce o jej dobro wypisano, ile było o nią targów. Czy jest jaki wynik dodatni? Zapewne poprawa zaznaczyła się. Możemy przejechać całkiem wygodnie niektóre odcinki np. do Warszawy, lecz ogół szos to jeszcze wielka nędza. Prawdziwie polskie drogi. Tak mimo woli człowiek, trzęsąc się na ohydnych jej wybojach, podskakując, to wpadając w setki dziur, wsłuchany z niepokojem rychło-li trzaśnie resor lub guma »nawali«, rozmyśla nad przyczyną takiego stanu. Rozmyśla nad konserwacją polskich dróg”.
Sieć drogowa za czasów II RP istotnie znajdowała się w opłakanym stanie. Problemem była nie tyle gęstość szlaków komunikacyjnych, ile ich jakość. W połowie lat 30. łączna długość wszystkich dróg wynosiła blisko 340 tys. km, co w zestawieniu z gęstością zaludnienia było wynikiem przeciętnym. Należy jednak pamiętać, że tylko 58 tys. km przypadało na tzw. drogi bite, a więc utwardzone w jakikolwiek sposób. W dodatku, i tu przeważały nawierzchnie prymitywne: żwirowe lub brukowane kocimi łbami. Zaledwie 2,5 tys. km szos zasługiwało na swoją nazwę i zaliczało się do najwyższej kategorii dróg bitych ulepszonych, czyli pokrytych kostką granitową, płytami betonowymi lub asfaltem.
„Tylko drogi z twardą nawierzchnią mogą pretendować do miana arterii komunikacyjnych i mogą być brane pod uwagę przy porównywaniu naszej gęstości sieci z zagranicą – pisał „Ilustrowany Kurier Codzienny”. – Polska stoi pod względem gęstości sieci na jednym z ostatnich miejsc wśród państw europejskich”.
W komentarzach prasowych podkreślano, że fatalny stan dróg przynosi wstyd w oczach zagranicznych gości. „Nie łudźmy się bowiem wedle oficjalnej tezy, że nie propagując turystyki motorowej do Polski za granicą spowodujemy, że turyści motorowi nie będą do nas z zagranicy przyjeżdżali – ostrzegała w 1930 r. „Gazeta Polska”. – Oni będą przyjeżdżali, bo dziś nikt ludziom nie jest w stanie na Zachodzie wytłumaczyć, że może istnieć kraj, który nie ma dróg, kraj reklamujący swą przynależność do grupy narodów cywilizowanych”.
Pod koniec lat 30. jedynie 7 proc. dróg krajowych miało nawierzchnię w pełni przystosowaną do ruchu samochodowego. W Danii współczynnik ten sięgał 100 proc., we Francji – 90 proc., w Niemczech – 70 proc., nawet w Czechosłowacji połowa dróg pokryta była asfaltem. Dysproporcje wciąż się pogłębiały: w przeliczeniu na kilometr istniejących dróg Polska wydawała na konserwację i budowę nowych tras 2,5 tys. zł, Niemcy w przeliczeniu ponad 10 tys. zł, a Czechosłowacja ponad 13 tys. zł.
Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/historia/1517566 ... z1T6yx8hm3
Polskie drogi przed wojną
Polskie drogi przed wojną
Marche, ou creve
Re: Polskie drogi przed wojną
i mapa z drogami w dobrym stanie (in gutem Zustande)
http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent? ... &dirids=21
http://pbc.biaman.pl/dlibra/doccontent? ... &dirids=21
Marche, ou creve
Re: Polskie drogi przed wojną
Super mapka 
Re: Polskie drogi przed wojną
Marche, ou creve